PL/ en

Kitesurfingowy blog

O podróży 4x4 do Hong Kongu

10530645_793604274052339_9085247395235241571_o

Ride, surf, fly w Ameryce Południowej

Zrobiłem sobie mały postój podróżniczy i zaszyłem się Londynie, reperując budżet po dwóch latach podróży. Mimo, że jestem tu od listopada, czyli w zasadzie nie aż tak znowu długo, to myślami już jestem gdzieś indziej.

Jak sobie możecie wyobrazić jest trochę inaczej niż na filmiku, który niedawno wrzuciłem. Temperatura raczej niska niż wysoka. Chmury bawią się w sado-maso z deszczem. Piasek zastąpiłem połaciami betonu i szkła. Ale nie jest znowu aż tak strasznie.

Nie jest łatwo odzwyczaić się od dobrego. Więc po co? Jak cztery litery raz zacznie nosić, to już nie przestaje. Więc jak tylko coś wiatru się pojawia, to pakuję najgrubszą piankę znaną historii surfingu i jeżdżę weekendami nad morze/ ocean. Stwierdziłem, że trzeba też trochę czegoś nowego spróbować, ale też wrócić do korzeni.

Nowe to paragliding, a korzenie to narciarstwo, które uprawiam od „pi razy oko”, 20 lat. I nie, nie jeżdżę na nartach w UK. Hale narciarskie, czyli takie rozciągnięte lodówki, niewiele większe od barbie narciarki, nie kwalifikują się w moich standardach jako trasy narciarskie. A o „normalnym” śniegu to tu tylko słyszeli w historiach opowiadanych zaraz po tych o potworze z Loch Ness. Pozostaje, więc czekać na Alpy.

Jak już narty i paralotniarstwo to co się będę ograniczał. W górach będę się też uczył speed ridingu, czyli połączenia dwóch powyższych. Gdy ktoś nie słyszał to polecam.

Zapowiada się więc interesująco.

To skoro już zagryzasz wargi, jak te wszystkie fanatyczki 50 twarzy greja, przyszedł czas na wisienkę na torcie. Otóż przygotowuję się do kolejnej wyprawy. Tym razem, do Ameryki Południowej. I to nie byle jakiej, bo motocyklowo- kitesurfingowo- speed ridingowej.

Pozwólcie, że namaluję kilka obrazków:

Chile, Andy, Valle Nevado, tony świeżego puchu przecinają krawędzie moich nart, po czym wznoszę się w powietrze na gliderze, podziwiając zapierające dech w piersiach krajobrazy. Tymczasem większość znajomym w Polsce zostało już tylko wspomnienie wakacji i jak to ten wiatr na Helu znowu dał d…

Granica Boliwii i Peru, jezioro Titicaca, położone na wysokości blisko 4 tysięcy metrów i ja z kitem, strzelający raley i s-bend, których już jestem blisko. 

Znowu Boliwia, lustrzane jezioro Salar de Uyuni i ja udający, że trzymam mój motor na opuszkach palca.

To się rozmarzyłem. A tu trip się sam nie zaplanuje. No i pozostała jeszcze jedna kwestia. Kto za to zapłaci? Jak ustaliliśmy, robię na zmywaku w Londynie i odkładam kasę, więc się uda. Ale czyż nie było by łatwiej wygrać konkurs? Na całe szczęście biorę udział w takim konkursie, ku pamięci Piotra Morawskiego. To alpinista, który zdobył 6 ośmiotysięczników. Konkurs nazywa się Miej Odwagę: http://www.miejodwage.pl/trzy-zywioły-ameryki-poludniowej.html 

W związku z powyższym proszę o żebro smsy o treści: wyprawa.55 pod numer 71466. Można słać tyle smsów, co dusza zapragnie. Za każdego smsa obiecuję kupić cukierka i wywołać uśmiech na ustach jakiegoś szkraba na trasie. Cena to nawet nie 1/3 piwka, czyli złocisz dwadzieścia trzy (1,23 zł brutto), a nie jednego uszczęśliwi. Głównie mnie i oby jak najwięcej dzieciaków po drodze.

Sponsorzy

Logo-escape-png Xcel-logo _north_logo_all_green Hydro Navi_fleet Zrzut_ekranu_2013-12-02_o_22.46.00

Sponsorzy

Logo-escape-png
Xcel-logo
_north_logo_all_green
Hydro
Navi_fleet
Zrzut_ekranu_2013-12-02_o_22.46.00

Media

Go2hel_leagal_logo_1
Logo_kiterewa
Nowe_logo_off-road
Kiteforum
Kiteportal
Sieplywa
Logo2012
Logo_bl.pl_niebieskiez_www
Terenwizja
Inmotion-kitesurfing-logo-250x80-v2
Logo-magazyn-4x4-nowy
Logo_slaskie

Kitespoty

Logo_new