PL/ en

Kitesurfingowy blog

O podróży 4x4 do Hong Kongu

1654585_609234919155943_980695836_o

Sprzedawczynie miłości

Nie lubię czytać, czy specjalnie wypytywać o miejsca, do których się wybieram. Powód tego jest dość prosty. Wolę mieć swoje odczucia, a nie czyjeś. A siłą rzeczy prędzej czy później resztę się człowiek dowie. Jadąc do Tajlandii wiedziałem, że Tajlandia jest dla facetów tym, czym Egipt, Maroko, czy Tunezja dla kobiet. Kto się jeszcze nie domyślił, będzie o seks turystyce.

Na wstępie tylko powiem, że ten wpis nie ma na celu nikogo urazić. Nie jest ogólnie o narodzie tylko o pewnych zjawiskach, z którymi się spotkałem osobiście lub usłyszałem z pierwszej ręki.

Przygodę z Tajlandią zacząłem od Phuketu, który jest jednym z bardziej turystycznych miejsc w Tajlandii. W większości klubów w Patongu, gdzie się zatrzymałem, na wejściu dziewczyny tańczyły na rurze. Więc raczej wieczorem, z dzieckiem na spacer lepiej nie wychodzić. Ale w zasadzie tam jest nadal dość europejsko, więc nie było szczególnych zaskoczeń. Tak samo na Ko Phi Phi, więc weekend spędziłem w towarzystwie niemiecko- izraelskim. Grrr, Ci Niemcy i ich wiaderka z drinkami…

„Ciekawie” zaczęło się robić w Chumphon. Turyści już raczej w wieku wskazującym na duże doświadczenie i emeryturę w Niemczech, czy Danii. No i tu zaczyna się robić kolorowo. Ci turyści to w 90% panowie, z dziewczynami. Przeważnie z takimi, co by się większość Panów czytających ten tekst nie powstydziła. Standardowy widok to facet w wieku 60- 70 lat, europejczyk i około 25 letnia Tajka. 

Z początku byłem w lekkim szoku. Tajlandia nie wygląda na biedny kraj i nie jest aż tak biedna znowu. Więc nie miałem zbyt dobrych opinii o tych dziewczynach. Ale z drugiej strony też sobie myślałem, że dla nich chyba to też nie jest proste.

Odwiedziny w Hua Hin, czyli mieście Królewskim trochę mi oczy otworzyły na to jak to dokładniej wygląda i jaka jest druga strona medalu. Otóż spotkałem człowieka, którego poznałem rok temu w Maroko. Również kitesurfer i to dobry. Nie pytałem ile ma lat, ale pochodzi z RPA i jest na emeryturze. Mówił, że pół roku spędza w Hua Hin, a drugie pół w RPA. Zaskoczeniem dla mnie było, że był w Hua Hin, kiedy w RPA najlepiej wieje. Zapytałem więc dlaczego. Odpowiedź była zwięzła, w RPA jest drożej i nie ma kobiet dla starszych panów jak on. Wtedy zacząłem już trochę inaczej na to patrzyć. Ale najlepsze dopiero miało przyjść.

Może zacznijmy od tego, że z opowieści Tajki miały być ciche, skromne i opiekujące się rodziną. Ale jakoś ja widziałem tylko głośne, narzekające na Tajskich facetów i wręcz agresywne, jakby na każdym kroku chciały pokazać swoją siłę i niezależność. Pierwsza, która wydała mi się inna, poznałem w Hua Hin, kiedy wyszedłem na piwo z Polakiem z kite szkoły. 

Była cicha, miła i inteligentna. Wyglądała na 25 lat, może mniej. Następnego dnia, kiedy ją spotkaliśmy na plaży, powiedziała mi jak to sytuacja o niej wygląda. Więc faktycznie miała 25. Z takim małym stażem udało już się jej dwa razy rozwieść. Pierwsze dziecko ma z Tajem. Ojciec z dzieckiem mieszkają gdzieś na północy. Drugie dziecko ma z Francuzem, mieszka w jego domu, ale są już rozwiedzeni. A tak w ogóle to ma jeszcze „chłopaka” - sponsora z Niemiec, który co miesiąc zasila jej budżet. No i wydawał się jeszcze zainteresowana mną. Ja natomiast próbowałem dyskretnie ukryć fakt, że właśnie własną szczękę próbowałem zeskrobać z ziemi, bo mi tak nisko upadła.

Polak, którego poznałem, wiedział znacznie więcej o tym jak to tam wygląda. Mówił, że to jest standard. Powiedział, że jak spotkam 18 letnią Tajkę i powie, że nie miała męża to na 99% kłamie, a gdzieś w wiosce jej rodzina wychowuje jej dziecko. Ona natomiast ma sponsora, gdzieś z Europy, Stanów, czy Australii. Facet przyjeżdża raz w roku na 3 miesiące, ale przez cały rok jej kasę wysyła. Kiedy facet jest w Tajlandii „miłość” kwitnie, a ona jest najlepszą kobietą na ziemi, dla swojego „honey”. Kiedy faceta nie ma, ona 7 dni w tygodniu siedzi w barze Sam Sam, gdzie jak stwierdził mój kolega „o 2 w nocy schodzą się wszystkie ku….”. Ale jak to powiedział są też z tego plusy. Kiedy nawinie się młodszy koleś, jak na przykład ja, to mimo że jest prostytutką, to jak będę dla niej miły to pójdzie ze mną za free.

Smutna prawda jest taka, że prawie w każdym klubie 90% kobiet to dziewczyny pracujące. Ale o tym fakcie nie dowiesz się na początku. Powie, że jest fryzjerką, czy masażystką. Myślisz, że przez 2h rozmawiasz z fajną dziewczyną, jest miło, a w pewnej chwili słyszysz: „ile mi dasz, żebym z tobą poszła”, albo po prostu „pójdę z tobą za 2000 bahtów”. Trochę słabe uczycie, kiedy dowiadujesz się, że dla dziewczyna, która Ci się podoba jesteś chodzącym portfelem. 

Ale i tak najbardziej obsceniczna akcja jaką miałem bije to na kolana. Wchodzę do klubu w Bangkoku. Startuje do mnie dziewczyna, coś zaczyna mówić łamanym angielskim, po czym chwyta moją rękę i wsadza sobie do spodni krzycząc: „No ladyboy!!!”. Chciałbym zobaczyć mój wyraz twarzy w tym momencie kiedy wyrywałem jej moją rękę. Z drugiej strony czego innego spodziewać po mieście, które ma seks i penis w nazwie (z ang. bang- seks; kok, pisane cock- penis).

Sponsorzy

Logo-escape-png Xcel-logo _north_logo_all_green Hydro Navi_fleet Zrzut_ekranu_2013-12-02_o_22.46.00

Sponsorzy

Logo-escape-png
Xcel-logo
_north_logo_all_green
Hydro
Navi_fleet
Zrzut_ekranu_2013-12-02_o_22.46.00

Media

Go2hel_leagal_logo_1
Logo_kiterewa
Nowe_logo_off-road
Kiteforum
Kiteportal
Sieplywa
Logo2012
Logo_bl.pl_niebieskiez_www
Terenwizja
Inmotion-kitesurfing-logo-250x80-v2
Logo-magazyn-4x4-nowy
Logo_slaskie

Kitespoty

Logo_new