PL/ en

Kitesurfingowy blog

O podróży 4x4 do Hong Kongu

1064299_597377793674989_170096167_o

Zakochałem się

Na razie w prawdzie tylko w Filipinach, ale kto wie ;) W związku z tym jest mała zmiana planów.

Miałem już od wczoraj być na Boracay, ale stwierdziłem że poodkrywam sobie jeszcze trochę miejsca na głównej wyspie Luzon. Po ślubie kuzyna przedłużyłem sobie wynajem auta i pojechałem na Sto Wysp, gdzie zrobiłem sobie małą wake sesyjkę, a potem pojechałem do Baler. 

Jak się okazuje jest to jedna z lepszych surfingowym miejscówek na świecie. Miasteczko leży w prowincji Aurora, przy samym oceanie. Ukształtowanie dna powoduje, że praktycznie codziennie można surfować, a nadal niezbyt duża popularność tego miejsca sprawia, że na wodzie nie ma wielkich tłoków. 

Z zabawnych historii to przed chwilą policjant zapytał czy może mi umyć auto, inny zrobił mi śniadanie. A w ogóle śpię w bazie policji na całą prowincję. Wieczorem mamy pójść sobie postrzelać.

Po południu, kiedy termika zaczęła trochę pracować, stwierdziłem, że spróbuję odpalić kajta. Niestety wiatr przy brzegu odbijał się od zbocza i oszukał mój wiatromierz. Było tylko moczenie kajta. Jutro więc jadę przeszło 600km na Południe gdzie wiatry mają być bardziej sprzyjające. 

Moje wrażenie z Filipin jak na razie są super pozytywne. Ludzie są meeega mili, cały czas się uśmiechają i lubią białych. Dużo ludzi mówi po angielsku, więc nie ma zbytnich problemów z komunikacją. Jest taniej niż Polsce, chyba że chce się jadać po wyszukanych restauracjach, wtedy ceny są podobne. Na ulicy jednak, można zjeść dobry obiad za 7zł!!! Ale o jedzeniu to jeszcze video będzie.

Z mniej pozytywnych stron to bezrobocie jest duże. Filipińczyków jest około 100 mln i ten kraj po prostu nie jest w stanie wszystkich wyżywić. Standardem jest natomiast posiadanie służby. Chata może się rozlatywać, okien brak, takie rzeczy tu nie przeszkadzają, ale za to służba będzie. Trudno się dziwić skoro służący kosztuje 12 zł na dzień plus dach nad głową i jedzenie. A że jedzenie też drogie nie jest, a jego podstawą jest ryż, który rośnie wszędzie i suszy się na ulicy, to wręcz bardzie opłaca się mieć służbę, która ugotuje i posprząta, niż np. iść do restauracji. 

Z moich dalszych planów, to po Camanires Sur wybieram się na Boracay. Niestety tylko 4 dni kiteowania, bo już 15 lutego lecę do Tajlandii.

Alocha!

Sponsorzy

Logo-escape-png Xcel-logo _north_logo_all_green Hydro Navi_fleet Zrzut_ekranu_2013-12-02_o_22.46.00

Sponsorzy

Logo-escape-png
Xcel-logo
_north_logo_all_green
Hydro
Navi_fleet
Zrzut_ekranu_2013-12-02_o_22.46.00

Media

Go2hel_leagal_logo_1
Logo_kiterewa
Nowe_logo_off-road
Kiteforum
Kiteportal
Sieplywa
Logo2012
Logo_bl.pl_niebieskiez_www
Terenwizja
Inmotion-kitesurfing-logo-250x80-v2
Logo-magazyn-4x4-nowy
Logo_slaskie

Kitespoty

Logo_new